Nigdy nie byłem maniakiem ćwiczeń fizycznych, ale zawsze starałem się być w formie i regularnie uczęszczać na siłownię. Zdrowy, dobry wygląd jest bardzo potrzebny w mojej pracy (pracuję z klientami, więc zaniedbany wygląd mógłby źle świadczyć o mnie i o firmie), więc poza ćwiczeniami starałem się unikać słodyczy, jeść dużo warzyw i owoców, białe pieczywo zastępować ciemnym, a tłuste mięso chudym kurczakiem lub indykiem.

Warto zwrócić uwagę, czy sprzęt na którym ćwiczymy jest wysokiej klasy

lawkaTak sobie systematycznie chodziłem na siłownię, aż do feralnego dnia, w którym miał miejsce wypadek. Minąłem piłkarzyki sklep i orbitrek treningowy, by udać się na bieżnia treningowa. Pobiegałem tam kilkanaście minut i poszedłem na stacjonarną poręcz ćwiczyć brzucha. Następna w kolejności była ławka na siłownię do wyciskania sztangi. Położyłem się na niej i nie zauważyłem niczego niepokojącego. Trochę skrzypiała, gdy wziąłem ciężar, ale każdy sprzęt ma do tego prawo. Wyciskałem tak sobie sztangę, aż poczułem jak ławka się pode mną zarywa. W ostatniej chwili udało mi się odłożyć sztangę na widełki, a raczej upuścić ją za siebie by upadła na podłogę z głośnym hukiem, by nie spadła na mnie. Gdy się podniosłem zobaczyłem, że ławka złamała się w pół. Dookoła mnie zebrała się spora grupka osób, zwabionych przenikliwym łomotem. Przybiegł także kierownik siłowni zobaczyć co się dzieje. Przepraszał mnie strasznie za zaistniałą sytuację, mówił, że to się nigdy nie zdarzyło wcześniej i będzie rozmawiał z producentem na temat sprzętu i żądać zwrotu pieniędzy. Zaoferował mi darmowy roczny karnet na siłownię, ale odmówiłem.

Co prawda mi nic się nie stało, ale patrząc na przyrządy w siłowni bałem się do nich podejść. Do tej pory nie potrafię przekroczyć progu sali treningowej, bo obawiam się, że tym razem nie zdążę na czas i sztanga spadnie prosto na mnie. Nawet bieżnia nie wydaje mi się bezpieczna, bo może się zatnie, a ja polecę do tyłu i co wtedy?