Uwielbiam rośliny, w każdym miejscu, w którym kiedykolwiek mieszkałam, prędzej czy później pojawiało się przynajmniej kilkanaście doniczek z różnymi kwiatami i ziołami. Kiedy w końcu udało mi się kupić wymarzony dom, to również w nim planowałam mieć wiele zieleni, ale szukałam jakiegoś ciekawego pomysłu na ich aranżację, zamiast zwykłych doniczek.

Zielona ściana – ogród w salonie

ogrody wertykalneDość przypadkowo trafiłam na zdjęcia mchu na ścianie, ta idea bardzo mi się spodobała, ale czułam, że to jeszcze nie to. W poszukiwaniu podobnych rzeczy natrafiłam na zdjęcia mieszkania z ogrodem wertykalnym. Rośliny rosnące na ścianie – wiedziałam, że to coś w sam raz dla mnie. Do takiego ogrodu można wykorzystać różne rośliny, jak bluszcze i skrzydłokwiaty, więc nie jest on tak monotonny jak sam mech. Do tego rośliny nie zajmują części podłogi w salonie, bo nie ma potrzeby rozstawiania w pokoju doniczek. Mimo mojej miłości do wszelakiej flory, ucieszyłam się, że teraz będzie mi się wygodniej sprzątało, bez konieczności robienia slalomu między kwiatkami. Wiedziałam, że ogrody wertykalne nie są czymś dla początkujących, dlatego nie podjęłam się zakładania takiego ogrodu sama, ale znalazłam firmę, która się tym zajmuje. Okazało się to doskonałym pomysłem, bo sama miałabym problem z przygotowaniem ściany: izolacji, kratownicy, odpowiednich modułów, w których potem rosnąć rośliny. Do tego trzeba wyliczyć, czy ściana podoła takim obciążeniom, a nawet przy małych ogrodach jest to przynajmniej kilkanaście kg na metr kwadratowy.

Zdecydowałam, że mój ogród wertykalny będzie wyposażony w system nawadniania – żeby rośliny na bieżąco otrzymywały odpowiednią ilość wody – oraz fertygacji – by poza wodą dostawały też właściwy nawóz. Pomimo że mam doświadczenie z roślinami, to jednak taki ogród jest bardzo wymagający i każda pomoc się przyda.